czwartek, 25 lutego 2016

Rozdział IV

Stałam na jakiejś polanie całej w dmuchawcach. W oddali zobaczyłam swój dom,  jednak nie był taki jak wcześniej.  Stał cały zniszczony,  niektóre kawałki były jedynie skałami.  Zaczęłam iść w ich stronę abyście przekonać ci się tam mogło stać. Cały krajobraz się zmienił w sekundę.  Tym razem byłam w jakimś ciemnym miejscu.  Zobaczyłam jedną pochodnie , którą od razu wzięłam do ręki przeszłam niecały metr gdy usłyszałam huk metalu ... Jakby łańcuchy?  Podeszłam niepewnie do miejsca z którego dobiegał dźwięk.  W jednej z cel, co oznaczało że jestem w jakiś podziemiach,  siedział skulony młody chłopak. Zamknęłam usta dłońmi aby nie wydać z siebie krzyku przerażenia i współczucia.  Obok postaci leżały skrzydła,  były całe z krwi, jednak widać było złote fragmenty piór. Chłopak odwrócił się w moją stronę miał  całe poobijane ciało, zaszyte usta i oczy. Był blady jak ściana, a jego włosy miały taki sam kolor.  Z piersi wypływała mu złota ciecz . Jakimś cudem udało minie otworzyć  drzwi i upadłam na kolanach obok niego. Najwyraźniej był przerażony.  Dotknęłam jego ramienia . Chwycił mnie lekko za ramię i  poczułam ostro pieczenie,  takie jak przy stelli.  Popatrzyłam na niego , coś jakby zagrane moje myśli a pojawiła się jedna.
- Teraz będziesz jedyna. - odepchnął mnie od siebie także wpadłam w mrok.  Zobaczyłam jak do pomieszczenia wchodzą dwie postacie.  Gdy stanęły w świetle ujrzałam ich twarze,  chciałam do nich podbiec jednak coś mówiło mi żebym tego nie robiła.  Patrzyłam wiec na rozgrywającą się akcje.
- Tato , zabijemy go wolno czy szybko? - zapytała z rozbawieniem w głosie.
- Jak tylko będziesz chciała. - odpowiedział
Dziewczyna popatrzyła na niego a następnie na  anioła . W ręku trzymała sztylet z przeklętego żelaza.  Podeszła do postaci i zaczęła  tortury.  Następnie odwróciła się w moją stronę .
- Teraz twoja kolej siostrzyczko,  bo to nie jest sen.
Otworzyłam oczy z których od razu polały się słone łzy. Moje włosy kleiły się do twarzy. Rozejrzałam się wokół siebie.  Leżałam w swoim pokoju z zapaloną lampką.  Bałam się jednak tej ciemności otaczającej mnie z każdej strony, chociaż jak na Nocnego Łowcę nie powinnam . Wyszłam szybko na korytarz.  Panowała tam kompletna cisza. Obróciłam się chcąc iść do sali koncertowej , uderzyłam w coś. Siła zderzenia odepchnęła mnie i wylądowałam na podłodze. Popatrzyłam się w górę. Nade mną stał Jace.  Był już w piżamie,  tak samo jak ja na bosaka. Wyciągnął do mnie rękę , chwyciłam ją szybko i patrzyłam na niego . Najwyraźniej zobaczył że jest coś ze mną nie tak.
- Clary?  Wszystko w porządku? - Nie wytrzymałam. .. po moich policzkach zaczęły spływać łzy.
- Chodź.  - chwycił mnie za rękę i poprowadził do jednego z pokoi.  Usiadłam na łóżku,  po chwili dołączył do mnie.
- Co się stało?
- Miałam okropny sen. - powiedziałam cicho  nadal chlipiąc.
- Koszmary każdemu się zdarzają.  Jak mi opowiesz to będzie ci lżej. - odpowiedział spokojnym głosem,  pokręciłam głową.
- Nie mogę. .. To było zbyt realistyczne.
- Jak opowiesz naprawdę  się poczujesz lepiej. - w końcu uległam , zaczęłam mu streszczać mój sen. Pod koniec zaczęłam znów płakać.  Przyciągnął mnie do siebie gładząc delikatnie po głowie i szepcząc że wszystko jest dobrze. Szlochałam bardzo długo,  przez co jego koszulka zrobiła się cała mokra.  W końcu popatrzyłam na niego.
- Jace? - spytałam przełykając łzy,  popatrzył na mnie łagodnie.
- Hm ?
- Mogłabym spać tutaj? Boję się zostać sama . - powiedziałam robiąc błagalną i słodką minę.  Zaśmiał się .
- Możesz,  ale chcesz spać ze mną w jednym łóżku? - zapytał zdziwiony.  Moja twarz zrobiła się cała czerwona , nie mogłam wydusić z siebie słowa więc tylko pokiwałam głową.
- Tylko raz.  - powiedziałam.  Wsunęłam się pod ciepłą kołdrę . On zrobił to samo przez chwilę patrzył  się na sufit a potem odwrócił się do mnie.
- Dobranoc. - powiedział niskim głosem . Przeszedł mnie lekki dreszcz.  Uśmiechnęłam się do niego.
 - Miłych snów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz