Stałam na jakiejś polanie całej w dmuchawcach. W oddali zobaczyłam swój dom, jednak nie był taki jak wcześniej. Stał cały zniszczony, niektóre kawałki były jedynie skałami. Zaczęłam iść w ich stronę abyście przekonać ci się tam mogło stać. Cały krajobraz się zmienił w sekundę. Tym razem byłam w jakimś ciemnym miejscu. Zobaczyłam jedną pochodnie , którą od razu wzięłam do ręki przeszłam niecały metr gdy usłyszałam huk metalu ... Jakby łańcuchy? Podeszłam niepewnie do miejsca z którego dobiegał dźwięk. W jednej z cel, co oznaczało że jestem w jakiś podziemiach, siedział skulony młody chłopak. Zamknęłam usta dłońmi aby nie wydać z siebie krzyku przerażenia i współczucia. Obok postaci leżały skrzydła, były całe z krwi, jednak widać było złote fragmenty piór. Chłopak odwrócił się w moją stronę miał całe poobijane ciało, zaszyte usta i oczy. Był blady jak ściana, a jego włosy miały taki sam kolor. Z piersi wypływała mu złota ciecz . Jakimś cudem udało minie otworzyć drzwi i upadłam na kolanach obok niego. Najwyraźniej był przerażony. Dotknęłam jego ramienia . Chwycił mnie lekko za ramię i poczułam ostro pieczenie, takie jak przy stelli. Popatrzyłam na niego , coś jakby zagrane moje myśli a pojawiła się jedna.
- Teraz będziesz jedyna. - odepchnął mnie od siebie także wpadłam w mrok. Zobaczyłam jak do pomieszczenia wchodzą dwie postacie. Gdy stanęły w świetle ujrzałam ich twarze, chciałam do nich podbiec jednak coś mówiło mi żebym tego nie robiła. Patrzyłam wiec na rozgrywającą się akcje.
- Tato , zabijemy go wolno czy szybko? - zapytała z rozbawieniem w głosie.
- Jak tylko będziesz chciała. - odpowiedział
Dziewczyna popatrzyła na niego a następnie na anioła . W ręku trzymała sztylet z przeklętego żelaza. Podeszła do postaci i zaczęła tortury. Następnie odwróciła się w moją stronę .
- Teraz twoja kolej siostrzyczko, bo to nie jest sen.
Otworzyłam oczy z których od razu polały się słone łzy. Moje włosy kleiły się do twarzy. Rozejrzałam się wokół siebie. Leżałam w swoim pokoju z zapaloną lampką. Bałam się jednak tej ciemności otaczającej mnie z każdej strony, chociaż jak na Nocnego Łowcę nie powinnam . Wyszłam szybko na korytarz. Panowała tam kompletna cisza. Obróciłam się chcąc iść do sali koncertowej , uderzyłam w coś. Siła zderzenia odepchnęła mnie i wylądowałam na podłodze. Popatrzyłam się w górę. Nade mną stał Jace. Był już w piżamie, tak samo jak ja na bosaka. Wyciągnął do mnie rękę , chwyciłam ją szybko i patrzyłam na niego . Najwyraźniej zobaczył że jest coś ze mną nie tak.
- Clary? Wszystko w porządku? - Nie wytrzymałam. .. po moich policzkach zaczęły spływać łzy.
- Chodź. - chwycił mnie za rękę i poprowadził do jednego z pokoi. Usiadłam na łóżku, po chwili dołączył do mnie.
- Co się stało?
- Miałam okropny sen. - powiedziałam cicho nadal chlipiąc.
- Koszmary każdemu się zdarzają. Jak mi opowiesz to będzie ci lżej. - odpowiedział spokojnym głosem, pokręciłam głową.
- Nie mogę. .. To było zbyt realistyczne.
- Jak opowiesz naprawdę się poczujesz lepiej. - w końcu uległam , zaczęłam mu streszczać mój sen. Pod koniec zaczęłam znów płakać. Przyciągnął mnie do siebie gładząc delikatnie po głowie i szepcząc że wszystko jest dobrze. Szlochałam bardzo długo, przez co jego koszulka zrobiła się cała mokra. W końcu popatrzyłam na niego.
- Jace? - spytałam przełykając łzy, popatrzył na mnie łagodnie.
- Hm ?
- Mogłabym spać tutaj? Boję się zostać sama . - powiedziałam robiąc błagalną i słodką minę. Zaśmiał się .
- Możesz, ale chcesz spać ze mną w jednym łóżku? - zapytał zdziwiony. Moja twarz zrobiła się cała czerwona , nie mogłam wydusić z siebie słowa więc tylko pokiwałam głową.
- Tylko raz. - powiedziałam. Wsunęłam się pod ciepłą kołdrę . On zrobił to samo przez chwilę patrzył się na sufit a potem odwrócił się do mnie.
- Dobranoc. - powiedział niskim głosem . Przeszedł mnie lekki dreszcz. Uśmiechnęłam się do niego.
- Miłych snów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz