Po udanym koncercie skończonym przed sekundą spojrzałam na zegarek stojący na nocnej szafce. Zmroziło mnie. Juz po siódmej co oznacza. ..
- Clarisso Adele Morgenstern! - wrzasnął ojciec. Zaraz zostane zamordowana. Rozpuściłam włosy i ubrałam pierwszą lepszą spódnice. Zbiegłam na dół i zamiast iść zwykłymi drzwiami weszłam tymi dla służby. Gdy ojciec się odwrócił zobaczył że stoję przy swoim krześle. Zdumiony potarł dłonią czoło.
- Coś się stało ojcze ? - zapytałam próbując nie wybuchnąć śmiechem. Potrząsł głową siadając na końcu stołu.
- Nic. Nie zauważyłem cię wcześniej. - przekrzywiłam głowę udając zdumienie. Choć raz na coś przydały się te lekcje kokieterii.
- Pewnie jesteś zmęczony .- usłyszałam głos mojej siostry do biegający zza drzwi. Spojrzałam na nią , stała w czerwonej wieczorowej sukience z rozcięciem aż do połowy uda. Wyglądała niesamowicie. Uśmiechnęłam się do niej ciepło co odwzajemniła. Zauważyłam po chwili , że obok niej stoi wysoki przystojny i dobrze zbudowany blondyn . Miał bladą cerę. Jego włosy i oczy miały ciekawy kolor. Wyglądały jak złoto. Ubrany był w koszulę i spodnie od garnituru . Jednak miał luźną marynarkę . Uśmiechnięty trzymał Mel za rękę . Szturchnęłam ojca aby się tak długo nie patrzył. Odchrzaknął przez co prawie się roześmiałam. Valentine zaprosił nas gestem ręki do stołu. Usiadłam przy nim jak to było w tradycji po lewej stronie. Obok mnie usiadł ten chłopak co lnie zdziwiło. Po patrzyłam się na mojego rodzica.
- Clarisso, chciałem wam przedstawić syna mojego przyjaciela. Jednak widzę ,że poznałeś już Melanie. Tak więc to jest Jonathan Christopher Horondale.
- chłopak kiwnął głową. Zmarszczyłam brwi mówiąc ojcu że się nie przedstawię tak , ale on spiorónował mnie wzrokiem . Najpierw podeszła do niego Mel. Uśmiechnęła się diabelsko i wysunęła nogę tak aby pokazać zgrabne udo.
- Miło mi cię poznać John . Jestem Melanie Samantha Morgenstern. Córka władcy organizacji przestrzegającej prawa. - powiedziała te słowa uwodzicielskim głosem a następnie szepnęła mu coś do ucha i zachichotała. Gdy usiadła niechętnie wstałam z miejsca. Uśmiechnęłam się szczerze do chłopaka i lekko dygnęłam .
- Witaj w naszym domu. Jestem Clary. - potrząsłam głową zdając sobie sprawę z mojego błędu i zarumieniłam się mocno. - Nazywam się Clarissa Adele Morgenstern. Druga córka Valentine'a Morgensterna, założyciela i przywódcy Kręgu. Mam przyjemność cie gościć. - powiedziałam cicho . Stał rozbawiony i patrzył na mnie ciepło. Podniosłam głowę. Chłopak podszedł do mnie. Chwycił moją dłoń i pocałował. Byłam tak zdziwiona , że nie ruszyłam się z miejsca. Moja twarz po raz kolejny oblał rumieniec .
- Mi również miło Cię poznań. - powiedział patrząc na moją zdziwioną twarz. Lekko wyrwałam mu rękę wracając do rzeczywistości. Usiadłam speszona tym zachowaniem. Nikt nigdy nie całował mnie , właściwie nikt się mną nie przejmował. Przez cały wieczór patrzyłam się w swój talerz.
- Clarisso. - odwróciłam się w jego stronę. - Niedługo kończysz szesnaście lat. Z tego powodu pomyślałem , że warto by było wysłać cie do Instytutu. Zamurowało mnie.
- Kiedy ? A przede wszystkim gdzie ? - zapytałam spokojnie.
- Za dwa dni. Myśleliśmy że spodobało by ci się w Nowym Jorku. - uśmiechnął się ale widać było że jest zdenerwowany.
- Rozumiem. - odpowiedziałam z uśmiechem którego nie udało mi się ukryć.
- Cieszysz się ? - zapytała Mel ze zdziwieniem. Nie mogłam jej powiedzieć że czekałam na to od kilku lat.
- Zawsze chciałam zwiedzać świat. Nie będę smutna gdy mam taką okazję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz