poniedziałek, 22 lutego 2016

Rozdział II

Po udanym koncercie skończonym przed sekundą spojrzałam na zegarek stojący na nocnej szafce.  Zmroziło mnie. Juz po siódmej co oznacza. ..
- Clarisso Adele Morgenstern! - wrzasnął ojciec.  Zaraz zostane zamordowana. Rozpuściłam  włosy i ubrałam pierwszą lepszą spódnice.  Zbiegłam na dół i zamiast iść zwykłymi drzwiami weszłam tymi dla służby.  Gdy ojciec się odwrócił zobaczył że stoję przy swoim krześle.  Zdumiony potarł dłonią czoło.
- Coś się stało ojcze ? - zapytałam próbując nie wybuchnąć śmiechem.  Potrząsł głową siadając na końcu stołu.
- Nic.  Nie zauważyłem cię wcześniej. - przekrzywiłam głowę udając zdumienie.  Choć raz na coś przydały się te lekcje kokieterii.
- Pewnie jesteś zmęczony .- usłyszałam głos mojej siostry do biegający zza drzwi. Spojrzałam na nią , stała w czerwonej wieczorowej sukience z rozcięciem aż do połowy  uda.  Wyglądała niesamowicie. Uśmiechnęłam się do niej ciepło co odwzajemniła. Zauważyłam po chwili , że obok niej stoi wysoki  przystojny i dobrze zbudowany blondyn . Miał bladą cerę.  Jego włosy i oczy miały ciekawy kolor.  Wyglądały jak złoto. Ubrany był w koszulę i spodnie od garnituru . Jednak miał luźną  marynarkę . Uśmiechnięty trzymał Mel za rękę . Szturchnęłam ojca aby się tak długo nie patrzył.  Odchrzaknął przez co prawie się roześmiałam.  Valentine zaprosił nas gestem ręki do  stołu.  Usiadłam przy  nim jak to było w tradycji po lewej stronie.  Obok mnie usiadł ten chłopak co lnie zdziwiło.  Po patrzyłam się na mojego rodzica.
- Clarisso,  chciałem wam przedstawić syna mojego przyjaciela. Jednak widzę ,że poznałeś już Melanie.  Tak więc to jest Jonathan Christopher Horondale.
- chłopak kiwnął głową. Zmarszczyłam brwi mówiąc ojcu że się nie przedstawię tak , ale on spiorónował mnie wzrokiem . Najpierw podeszła do niego Mel. Uśmiechnęła się diabelsko i wysunęła nogę tak aby pokazać zgrabne udo.
- Miło mi cię poznać John . Jestem  Melanie Samantha Morgenstern.  Córka władcy organizacji przestrzegającej prawa.  - powiedziała te słowa uwodzicielskim głosem a następnie szepnęła mu coś do ucha i zachichotała.  Gdy usiadła niechętnie wstałam z miejsca. Uśmiechnęłam się szczerze do chłopaka i lekko dygnęłam .
- Witaj w naszym domu.  Jestem Clary. - potrząsłam głową zdając sobie sprawę z mojego błędu i zarumieniłam się mocno.  -  Nazywam się Clarissa Adele Morgenstern. Druga córka Valentine'a Morgensterna, założyciela i przywódcy Kręgu. Mam przyjemność cie gościć. - powiedziałam cicho . Stał rozbawiony i patrzył na mnie ciepło.  Podniosłam głowę. Chłopak podszedł do mnie. Chwycił moją dłoń i pocałował. Byłam tak zdziwiona , że nie ruszyłam się z miejsca.  Moja twarz po raz kolejny oblał rumieniec .
- Mi również miło Cię poznań. - powiedział patrząc na moją zdziwioną twarz.  Lekko wyrwałam mu rękę wracając do rzeczywistości. Usiadłam speszona tym zachowaniem.  Nikt nigdy nie całował mnie , właściwie nikt się mną nie przejmował. Przez cały wieczór patrzyłam się w swój talerz.
- Clarisso. - odwróciłam się w jego stronę. - Niedługo kończysz szesnaście lat.  Z tego powodu pomyślałem , że warto by było wysłać cie do Instytutu. Zamurowało mnie.
- Kiedy ? A przede wszystkim gdzie ? - zapytałam spokojnie.
- Za dwa dni.  Myśleliśmy że spodobało by ci się w Nowym Jorku. - uśmiechnął się ale widać było że jest zdenerwowany.
- Rozumiem. - odpowiedziałam z uśmiechem którego nie udało mi się ukryć.
- Cieszysz się ? - zapytała Mel  ze zdziwieniem. Nie mogłam jej powiedzieć że czekałam na to od kilku lat.
- Zawsze chciałam zwiedzać świat.  Nie będę smutna gdy mam taką okazję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz